Dowiedz czego się uczyli byli żołnierze Piechoty Morskiej, aby wiedzieć jak się bić!
Poznaj wiecznie aktualne metody obrony, która opiera się na japońskich sztukach walki, która nazywana jest "walką bez walki", czyli ju-jitsu.
Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się jak się bić, to już zaraz możesz dowiedzieć się, czego nauczyli się około siedemdziesiąt lat temu amerykańscy żołnierze marienes oraz najlepsi policjanci. Będziesz mógł poznać najlepsze techniki walki i z dobrym skutkiem ich się nauczyć.
Dlaczego poradnik, dzięki któremu możesz nauczyć się bić jest godny Twojej uwagi?
Jest to jeden z lepszych podręczników (mimo iż jego rozmiary nie są zbyt duże), opisujący w sposób bardzo zrozumiały i zarazem często zabawny sposób dużo, bo aż kilkadziesiąt nietrudnych do zrealizowania i porażająco skutecznych technik
ju-jitsu. Gratisowo podręcznik zawiera także kilka przydatnych technik z zapasów amerykańskich, dzięki którym nauczysz się skutecznie bić.
Podręcznik opisuje metodę kierując się trzema zasadami:
- ustąp, żeby wygrać;
- pokonaj przeciwnika poświęcając na to minimum wysiłku, ale osiągając maksimum skuteczności;
Podręcznik "Policyjne Ju-Jitsu", to opisowo-obrazkowa forma przedstawienia w interesującej treści, praktycznego stosowania technik obronnych dla każdego, wzięta z przeszłości (azjatyckie techniki walk obronnych). Techniki te, mimo że ich rodowód ma kilka tysięcy lat, są na czasie i w chwili obecnej. Wiele z nich może być stosowane przez osoby nie posiadające predyspozycji fizycznych, gdyż wymagana jest jedynie koncentracja i technika - przedstawiona zresztą bardzo przejrzyście w formie opisowej i zdjęciowej. Umożliwia dojście do perfekcji w ich stosowaniu w sytuacjach ekstremalnych. Nie tylko policja może więc z tych technik korzystać.
--
Marcin Stępniak
Nauczyciel.

Jeżeli pragniesz dowiedzieć się w prosty sposób jak się bić i wykorzystać tą wiedzę w praktyce to poradnik jest dla ciebie. Dzięki zdobytej wiedzy poczujesz się bezpiecznie.
Dodatkowo, oprócz poradnika dzięki, któremu nauczysz się bić, dostaniesz też bonus specjalny:
Najpopilarniejsze chwyty JU-JITSU autorstwa Vikinga Cronholma, który umiał się bić jak nikt i uważany jest przez wielu za ojca skandynawskiego Ju-Jitsu. Publikacja została wydana po raz pierwszy w 1908 roku!
Książka ta zawiera aż dwadzieścia trzy specjalne, odkurzone i wiecznie skuteczne chwyty ju-jitsu.
Jeżeli nadal nie jesteś pewien, czy poradnik dzięki któremu nauczyś się bić i obronić swoich bliskich, to przeczytaj koniecznie artykuł, który znajduje się poniżej:
WIECZNA GWARANCJA

artykuł:
Co pływanie ma wspólnego z umiejętnością bicia się?
Wyobraź sobie, że po raz pierwszy kogoś spotkałeś i wywiązał się między wami długi dialog, praktycznie o wszystkim i o niczym. Po jakimś czasie dialog zszedł na umiejętność dobrego pływania.
Osoba, z którą rozmawiałeś stwierdza, że ani ona, ani nikt z jej przyjaciół niestety nie umie pływać i jakoś wcale nie martwi go to. Ponadto uważa, że czas który trzeba by poświęcić na naukę pływania, można spędzić na wiele, nawet na tysiąc innych i zarazem ciekawszych sposobów.
Dziwisz się takiej postawie trochę, więc w tej chwili ta osoba tłumaczy: "Nie chciałem robić nigdy kariery jako poławiacz pereł, tak na prawdę to nie lubię wody, nie przechadzam się po plaży, nie mieszkam niedaleko morza, tylko w wielkim mieście, gdzie najbliższy zbiornik wodny znajduje się o ponad czterdzieśći kilometrów! Chyba to są wystarczające powody żeby nie zawracać sobie żadnej głowy pływaniem. Nie uważasz tak samo?"
Wywód twojego rozmówcy trochę cie rozbawił i starasz się jakoś zaprotestować, to twój rozmówca znowu tłumaczy ci: "Po co uczyć się pływać tylko trochę? Przecież to taj jakby w ogóle nie umieć pływać... Natomiast żeby nauczyć się dobrze czegoś, to trzeba poświęcić temu niewyobrażalnie więcej czasu."
A kiedy, mimo potęgi tych wszystkich argumentów, wyrażasz jeszcze pewną wątpliwość co do bezsensowności nauki pływania, Twój rozmówca, człowiek jak się okazuje wykształcony, przygważdża Cię informacją, że Lord Nelson nie umiał pływać, nawet kiedy jeszcze miał oba ramiona, tak samo zresztą jak większość wielkich żeglarzy i odkrywców.
Co byś pomyślał o kimś takim? Pozwól, że spróbuję zgadnąć. Bez wahania przyznałbyś mu zapewne elokwencję, oczytanie, zdolność logicznej argumentacji. Uznałbyś go, jeśli lubisz ten rodzaj rozmowy, za całkiem interesującego rozmówcę. Zgoda? Ale także, jeśli się bardzo nie mylę, uznałbyś go za niemałego dziwaka. Dlaczego?
Ponieważ, i to jest dość oczywiste dla każdego, kto nie stawia własnej oryginalności i własnych abstrakcyjnych argumentów ponad realiami życia - umiejętność pływania bywa przydatna, czasem może nawet uratować życie, własne albo cudze... Z pewnością dodaje też pewności siebie w sytuacjach, kiedy się jest blisko wody, co w normalnym życiu, nie sterowanym przez antypływacką obsesję, nie zdarza się znowu tak rzadko...
Dobrych argumentów miałbyś jeszcze sporo, ale przecież ważniejsze od argumentów jest życie, i ono przemawia za tym, by poświęcić nieco czasu i energii na naukę pływania swoją i swoich bliskich. Myślę, że się z tym poglądem zgodzisz.
Z drugiej strony jednak coś jest w argumentach naszego elokwentnego dziwaka - przecież większość naszego czasu spędzamy nie na głębokiej wodzie, czy w jej pobliżu, ale wśród ludzi. Wśród ludzi różnych - znajomych i obcych, przychylnych nam i obojętnych, a czasem nawet wrogich i niebezpiecznych.
Dla większości spośród nas umiejętność pływania jest czymś oczywistym, poczuwamy się też do dbałości o to, by posiadły ją w wystarczającym stopniu nasze dzieci. Co jednak robimy, aby dać im, i sobie samemu, umiejętność poradzenia sobie w naszym naturalnym, codziennym ludzkim środowisku?
To musi być związane z inteligencją emocjonalną - przecież gdybyśmy byli logiczni, to pewna elementarna umiejętność obronienia się przed napastnikiem, nachalnym adoratorem, kieszonkowcem, wulgarnym pijakiem itd. byłaby dla nas co najmniej równie ważna, co umiejętność przepłynięcia dwustu metrów żabką.
Większość z nas, tych żyjących na stałym lądzie, a nie na brzegu rzeki, jest znacznie częściej zagrożona cudzą agresją, niż utonięciem. I to pomimo wszelkich argumentów, nie pozbawionych przecież pewnej logiki, które można by łatwo stworzyć po prostu adaptując te użyte przez naszego hipotetycznego nielubiącego pływania rozmówcę.
Po tej adaptacji wyglądałyby one tak: "nigdy nie marzyłem o karierze bodyguarda, bić się nie lubię, lokale słynące z brutalnych awantur omijam, mieszkam nie w jakimś slumsie, tylko w bardzo porządnej dzielnicy - czy to nie są wystarczające powody, żeby nie zawracać sobie głowy biciem się? Przecież umieć bić się tylko trochę, to tak jakby wcale tego nie umieć, a nauczyć się tego porządnie wymaga bez porównania więcej pracy, niż normalny człowiek byłby temu poświęcić. W dodatku wątpliwe jest, czy Hannibal, Scypion Afrykański, albo powiedzmy Marszałek Montgomery umieli bić się, co im przecież nie zaszkodziło w pięknych karierach..."
Te argumenty nawet mogą mieć pewną wartość, ale absolutnie nie przekreślają realnej użyteczności wszystkiego, co w prosty i nie dezorganizujący życia sposób zwiększyłoby nasze poczucie bezpieczeństwa wśród ludzi, nawet jeśli nie wszyscy będą nam przyjaźni. Zgoda?
Analogia pomiędzy pływaniem a umiejętnością obronienia się jest dość ścisła, ale nie do końca. Dlaczego? Ponieważ woda nie ma oczu i nie reaguje na język Twojego ciała. Potencjalny agresor ma i reaguje, i to dużo bardziej niż sobie prawdopodobnie wyobrażasz.
Istnieje dzisiaj cały dział kryminologii, zwany "wiktymologią". Wiktymologia to nauka o ofiarach przestępstw, bada przede wszystkim kto i dlaczego staje się taką ofiarą. Niektóre wnioski z tych wszystkich licznych badań są już niezbite i naprawdę szokujące - otóż ogromna część ofiar przemocy ze strony obcych, a już szczególnie tego, co można określić, jako "bezinteresowna przemoc", czyli napaści chuligańskich, to ludzie, których napastnicy, na podstawie ich zachowania, wyglądu i właśnie języka ciała rozpoznają jako osoby bezbronne, atak na które nie wiąże się z żadnym ryzykiem.
Wynika z tego między innymi to, że każde zwiększenie Twojej zdolności do obrony, które odbije się we wzroście Twego poczucia bezpieczeństwa i spokojnej pewności siebie, stanie się dla potencjalnego agresora sygnałem, że "tę osobę lepiej zostawić w spokoju". "Jak pomyślał, tak i zrobił", przynajmniej w przeważającej ilości przypadków tak się dzieje.
Jeśli zgodziłeś się z moim dotychczasowym wywodem, to udało mi się Cię z pewnością przekonać, iż nauczenie bicia się jest w najlepszym interesie Ciebie samego i Twoich bliskich. Zapewniam Cię, że jest to także całkiem możliwe, a nawet niezbyt trudne.

WIECZNA GWARANCJA